Lifestyle Wydarzenia

EKO WTOPY, czyli co nie wyszło w 2020 roku?

Nie zaskoczę was mówiąc, że do przewinień przyznaję się mniej chętnie niż do zasług. Czy mam jakieś usprawiedliwienie odnośnie faktu, że piszę ten wstęp w połowie lutego? Otóż nie… ale wyrażam podwójną skruchę 😉 . W swojej obronie powiem, że część eko rozgardiaszu z zeszłego roku już zaczęłam porządkować! Tylko nie mogę się tym pochwalić przed wyznaniem winy, prawda? Także notatki w ruch, nogi w bezruch. Siadamy do pisania.

1. Jednorazowe produkty higieniczne.

Rozpoczynam od debaty ze sobą na temat oddzielony do tej pory grubą kreską od życia eko. Jest kilka powodów, dla których miesiączka nie kojarzy mi się najlepiej. Nie lubię ingerować w ten czas, zmieniać przyzwyczajeń i eksperymentować. Jednak nie chciałabym tylko stać w miejscu, gdy moje znajome otwarcie wyśpiewują pochwalne pieśni w kierunku kubeczków menstruacyjnych! 2020 rok nie był totalną klapą pod względem ekologicznych produktów „okresowych” – zaprzyjaźniłam się z wielorazowymi wkładkami, ale miałam możliwości, żeby zrobić o wiele więcej. Kiedy granice zamieniły się w wymówki? Nie potrafię powiedzieć. Ale ten rok z pewnością chciałabym owinąć w eko bawełnę, dlatego już teraz testuję podpaski o profilu bardziej przyjaznym dla środowiska. Nie jest łatwo, ze względu na wymagającą fizyczną pracę (więc podpaska musi być porządna). Pierwsze miesiące nadal poświęcę jednorazowym opcjom, ale powoli zaczynam nakręcać się na podpaski wielorazowe, majtki menstruacyjne czy wspomniane kubeczki. Będzie się działo! Szczególnie, że potrzebuję naprawdę wybitnej troski w czasie miesiączki.

PatriciaMoraleda on Pixabay

2. Szampon w kostce. Dlaczego to nie działa?!

Nie potrafię określić jak często zadawałam sobie to pytanie w zeszłym roku. Szampony w kostce i tak lądowały jako mydła do rąk lub ciała, a ja zaczęłam się zastanawiać co jest z moimi włosami nie tak. Bo każdorazowo stawały się suche, płaskie, puszące i potrzebowały coraz więcej troski w formie odżywek i modelowania. Czy wszystkie szampony w kostce są niewypałem? Oczywiście, że nie! Mnóstwo dziewczyn, które obserwuję na Instagramie jest zachwyconych, a ja sama mam świadomość, że nie wypróbowałam jeszcze wszystkich możliwości (jak chociażby szamponów od 4 Szpaki, które zbierają głównie pozytywne opinie). Na tę chwilę łapię oddech – ale całkiem eko, bo w łódzkim Rossmannie (w Manufakturze) mamy stoisko z szamponami Only Bio rozlewanymi do wielorazowych butelek. Liczę, że w tym roku znajdę też swój Święty Graal, czyli idealną odżywkę w kostce! 🙂

gefrorene_wand on Pixabay

3. Sklepowe przewinienia.

Nie ukrywam, że staram się wkładać jak najwięcej serca zarówno w studia, jak i pracę w supermarkecie. I choć nauka to przede wszystkim pot, łzy( 😉 ) i papier – myślę, że chyba wdrożyłam wystarczające kroki. Odnoszę jednak wrażenie, że w sklepie mogłabym zrobić jeszcze więcej! Być może przeczyta ten tekst ktoś, kto miał styczność z handlem świeżą żywnością. I nie zdziwi się, gdy powiem: mając styczność z setkami kilogramów jedzenia dziennie, pojedynczy owoc przestaje mieć znaczenie. Wiem, że staram się jak mogę, by ograniczać marnowanie żywności. Jednak skrupulatne odkładanie delikatnie podsuszonych warzyw, czy wydobywanie ocalałych owoców ze zgniecionego opakowania to dodatkowa praca, która nie zawsze jest uwzględniona w moich obowiązkach. Efekt? Czasami po prostu nie daję rady. I fizycznie, i godzinowo. Ciężko jest być ideową jednostką w nieidealnym systemie.

4. Aktywizm w kapciach.

To będzie zdecydowanie najtrudniejszy akapit. Którego sama nie do końca rozumiem, nie całkiem definiuję. Ma związek z kulturą wychowania i wewnętrznym rozdarciem, gdy myślę o swojej działalności w Internecie. A ta powoli przestaje mnie zadowalać… Myślę o swoim eko aktywizmie prowadzonym w kapciach i z wygodnego fotela. O tym, jak bardzo uprzywilejowana czuję się w porównaniu z innymi ludźmi. O możliwościach, z którymi nie wiem co zrobić. Prowadzić bloga może każdy, ale czy każdy może edukować? Co jeśli nie mam wystarczającej wiedzy i doświadczenia? Co jeśli puszczę w świat fałszywą informację? A może powinnam wrócić do medycznych książek i przestać się wymądrzać? Niebiosa, ile tych pytań! Teraz myślę, że ten akapit powinien nosić nazwę „Pytania, na które nie znalazłam odpowiedzi”. No, ale w 2021 roku ich poszukam. I może znajdę. A może pomnożę razy trzy.

Free-Photos on Pixabay

Mimo kilku niedociągnięć, o 2020 roku chcę myśleć jak najlepiej. Fuzja życia w kilku miejscach, dwóch odrębnych prac pośrodku światowego bałaganu, połączone z niezaspokojonym głodem wiedzy – to adekwatne podsumowanie ostatnich miesięcy. To mógł być przepis na cierpki koktajl… Ale już czas zamknąć ten rozdział. Idziemy po nowe. 🙂

Więcej przepisów i porad w stylu less waste znajdziesz na Litterówkowym Instagramie oraz tutaj.

Monika

Jeśli masz jakieś pytania, napisz do mnie na: monika@litterowka.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Powrót do góry