Kuchnia

Należy spożyć do dzisiaj. Jak kupujemy przecenioną żywność?

W świecie less waste nie istnieje jedna słuszna ścieżka, która pozwoli nam na wdrożenie świadomych decyzji w codziennym życiu. Kiedy indziej chodzimy na zakupy, inaczej komponujemy swoje garderoby, potrafimy zrezygnować chociażby z lotów. Albo nie potrafimy, nie chcemy, nie potrzebujemy. Każda zmiana jest dobra, a często najłatwiej jest zacząć od zmodyfikowania nawyków zakupowych.

Ratowanie jedzenia przed zepsuciem nie jest Twoim obowiązkiem.

Pewnie posiadasz już swoje wielorazowe woreczki, w końcu nawet supermarkety zaczęły je regularnie sprzedawać. Wybierasz brzydsze owoce i warzywa, ratujesz samotne banany. A jak wygląda sytuacja, gdy przechodząc obok chłodni zauważasz kubeczki jogurtu z naklejką 50% taniej? Oczywistym jest, że tak przecenionej żywności musi kończyć się data przydatności do spożycia. Kupić więc, czy odpuścić? Kupując oszczędzasz trochę pieniędzy i ratujesz żywność przed zmarnowaniem. Mimo, że jest to pewnie jogurt w małym kubeczku, którego normalnie byś nie wybrał, ze względu na ilość jednorazowego plastiku. Chyba wszyscy jesteśmy zgodni – niemarnowanie jedzenia stoi w hierarchii wyżej niż unikanie plastikowych opakowań, które mają jakąś szansę na recykling.
Co jednak ważne – ratowanie jedzenia przed zepsuciem nie jest Twoim obowiązkiem! Nie musisz czuć moralnej odpowiedzialności, gdy widzisz produkt, który dziś najpewniej zostanie wyrzucony. Nie musisz kupować wszystkiego, co jest oklejone pomarańczową naklejką w imię dobra świata. To zarządzający sklepami powinni dbać o zamawianie odpowiedniej ilości żywności, szczególnie tej świeżej, o krótkim terminie przydatności do spożycia. Przecenienie kilku jogurtów jest ok, jednak widok kilkudziesięciu oklejonych opakowań, w dodatku z dzisiejszą datą jest problematyczne. Bo po drodze ktoś popełnił błąd – albo zamówił zbyt wiele, albo wyłożył produkt niezgodnie z zasadami, albo zwlekał z obniżką.

My, konsumenci, nie jesteśmy bez winy.

Często w poszukiwaniu „najlepszej” daty przekładamy poprawnie ułożone kartony, nie myśląc o kolejności. Nie możemy się powstrzymać przed palpacyjnym obmacaniem każdego awokado, by wybrać to najbardziej dojrzałe. Jeśli chcemy zrezygnować z produktu, porzucamy go na pierwszym z brzegu regale. Kto też tak kiedyś zrobił, ręka do góry! A co najważniejsze, nie znosimy widoku pustych półek sklepowych. Ostatni czas pokazuje, że nie jesteśmy gotowi na model, w którym brak towaru nie generuje niepokoju.

Wasze strategie na przecenione produkty.

Skoro wiemy już, że obie strony „konfliktu” mają swoje grzeszki na sumieniu, możemy przejść do pomysłów na rozwiązanie problemu. W instagramowej ankiecie aż 92% z Was zadeklarowało decydowanie się na przecenioną żywność. Kolejne pytanie pokazało zasady, którymi się kierujecie oraz elastyczność, z jaką podchodzicie do przygotowanej listy zakupów.

  • Kupuję to, czego potrzebuję (mam na liście zakupów), ale wybieram przecenione sztuki. Jestem w stanie wybrać produkt innego producenta, w mniejszym bądź większym opakowaniu. Nie przeszkadza mi słaba data, jeśli mogę go spożyć jak najwcześniej, zgodnie z przeznaczeniem. Nie decyduję się natomiast na coś, czego nie zaplanowałem/-am wcześniej. Taki system deklaruje 27% odpowiadających.
  • Wybiorę produkt, którego zazwyczaj nie jem, ale kończy się jego przydatność do spożycia. Wykazuję się elastycznością, gdy widzę przeceniony produkt. Może wcześniej nie było mnie na niego stać, albo nie było okazji do kupna. Jestem w stanie uratować jogurt na mleku krowim, choć inaczej postawiłbym/postawiłabym na produkcję z mleka roślinnego. Nie wpływa to jednak znacząco na mój jadłospis. Tak działa 33% ankieterów.
  • Aby kupić przecenioną żywność, modyfikuję moją listę zakupów. Jeśli widzę, że sklep danego dnia posiada dużo oklejonej żywności, zmieniam swoje menu tak, by wykorzystać jak największą część. Tak dużą gotowość wykazało aż 40% osób biorących udział w ankiecie.
  • Kupuję przecenioną żywność i przekazuję je na przykład jadłodzielniom (lub innym organizacjom). W tym przypadku nikt nie wyraził takiej formy działania.

Zakupowy dekalog – jak kupować, żeby nie zmarnować?

Wyniki tej prostej ankiety określiłabym jako słodko-gorzkie. Widoczne jest nasze duże zaangażowanie w niemarnowanie żywności. Większość z Was jest całkiem elastyczna, i potrafi przearanżować plan posiłków tak, aby uchronić przecenioną żywność przez wyrzuceniem. Część trzyma się ściśle listy, co świadczy o świetnej samokontroli – w końcu tworzymy je, by uniknąć niekontrolowanych zakupów. Bo z „ratowaniem”, tak jak ze wszystkim można zdrowo przesadzić. Mam nadzieję, że więcej osób w przyszłości wykorzysta przeceny, aby wesprzeć foodsharing. Jest to niesamowita inicjatywa, a takie ratowanie żywności wpisuje się idealnie w jej idee.

A teraz czas na zakupowy przewodnik od insiderki 🙂


Monika

Jeśli masz jakieś pytania, napisz do mnie na: monika@litterowka.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Powrót do góry